Menu Zamknij

JAK POJMUJĘ ETYKĘ W MOIM ZAWODZIE?

Dzisiaj do wpisu wstawiłam obrazek, który obiegł Facebooka zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej. Nie wiem, kto jest jego autorem, ale mam nadzieję, że zamieszczając go, nie naruszam niczyich praw autorskich. Zamieściłam go, ponieważ ma związek z poruszoną przeze mnie dzisiaj tematyką. Jeśli wolisz posłuchać – obejrzyj poniższe wideo. Jeśli wolisz poczytać, zapraszam do lektury tekstu poniżej.

Zasada pierwsza, wykonuję robotę do końca

Uważam, że w każdy zawodzie powinniśmy się kierować zasadami etyki, czyli w moim rozumieniu, wykonywać swoją pracę uczciwie i zgodnie z własnymi przekonaniami. Z własnymi przekonaniami, a więc także za godziwą stawkę otrzymaną za dobrze wykonaną pracę. No i tu mamy zgrzyt, bo wokół pracy architektów i wnętrzarzy oraz ich wynagrodzeń krążą wśród klientów legendy. Ten artykuł piszę oczywiście we własnym imieniu. Być może inni projektanci mają odmienne przemyślenia na ten temat, inny system pracy i rozliczania się z klientami.

Jeśli o mnie chodzi, to moja praca jest podzielona na określone etapy i po to, abym mogła żyć w zgodzie ze swoim sumieniem, czasem muszę powiedzieć inwestorowi „nie”.

Staram się prowadzić klienta od zebrania dokumentacji projektowej w postaci wyjściowych zdjęć z planowanej inwestycji, rzutów oraz wykonania pomiarów (czyli inwentaryzacji), po opracowanie rysunków technicznych, przygotowanie wizualizacji, korekt projektu, zestawienia materiałów, kosztorysu i koordynację zamówień. Pracuję, tak aby rola klienta polegała na omówieniu ze mną koncepcji projektu oraz akceptacji poszczególnych etapów jego wykonania i aby nie musiał poświęcać swojego czasu prywatnego czy przeznaczonego na pracę zawodową na zajmowanie się problemami, które ja mogę rozwiązać. Odstępstwem od tej reguły jest tylko sytuacja, w której inwestor wyraźnie zaznacza, że nie chce mojej pomocy przy zakupie materiałów lub już na etapie ustaleń rezygnuje z części moich usług. Z racji tego, że mam stałą, sprawdzoną ekipę remontową, jestem także w stanie zapewnić zleceniodawcy projektu wsparcie wykonawcze. Słowem, współpraca ze mną to usługa full service. Moja stawka za tak poprowadzony projekt to 100 zł brutto/m2 projektowanej powierzchni. Wyjątkiem od tej reguły są duże i nwestycje, gdzie wynagrodzenie może być objęte indywidualnymi ustaleniami oraz projektów częściowych, a więc pojedynczych pomieszczeń, a wynagrodzenie za te usługi możesz sprawdzić na moim blogu TUTAJ. Odrębną umową objęty jest także nadzór autorski, którego cena, w zależności od stopnia skomplikowania projektu, wynosi od 30 do 50 % jego wartości. Uważam, że moja stawka jest raczej średnia, zwłaszcza jeśli chodzi o Warszawę, niewykluczone też, że w przyszłości się zmieni. Na razie, od kilku lat, utrzymuję ją na takim właśnie poziomie.

Zasada druga – nie negocjuję stawek w dół

Opowiem Ci teraz, jak wygląda moja praca nad projektem. Dzwonisz do mnie i chcesz zamówić projekt. Masz do aranżacji 60-cio metrowe mieszkanie. Nie jesteś pewien, czy na pewno mnie zatrudnisz – porównujesz moje portfolio z innymi pracowniami, no i, oczywiście, sprawdzasz, jak moje wynagrodzenie ma się do innych. Scenariusz pierwszy jest taki, że kierujesz się przede wszystkim ceną, a portfolio to sprawa drugorzędna. Nie dostaję zlecenia, bo przebija mnie ktoś, kto zrobi Ci projekt za 50 zł/m2. Nie wierzysz? Sprawdź, co się dzieje na Oferii. Scenariusz drugi jest taki, że wybierasz inną pracownię, bo bardziej Ci odpowiadają jej realizacje, bez względu na cenę. Scenariusz trzeci – wybierasz mnie, akceptujesz stawkę i mój styl. Podpisujemy umowę, wpłacasz zaliczkę na projekt, określasz swój budżet i zaczynamy pracę. Tak, jak wcześniej pisałam, inwentaryzuję pomieszczenie, przygotowuję wstępną koncepcję układu funkcjonalnego, pierwszą wizualizację i w określonym umownie terminie te dokumenty wysyłam Ci do akceptacji. Standardowo umawiamy się na maksymalnie trzy korekty do każdego etapu pracy nad projektem. Akceptujesz, przechodzimy do etapu drugiego. Wpłacasz kolejną transzę wynagrodzenia za projekt, a ja dokonuję korekt, przygotowuję Ci rysunki posadzek, elektryki, rozmieszczenia przyłączy wodno-kanalizacyjnych, projekt sufitów, oświetlenia, mebli, szczegółowo rozrysowane widoki ścian i poprawioną zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami wizualizację. Pomyśl, że każdą kreskę należy dokładnie wyrysować, a każda zgłoszona przez klienta poprawka wymaga wykonania rysunku jeszcze raz i to dokładnie i dobrze, bo jeśli popełnię błąd, wykonawcy źle przeprowadzą swoje prace, a za błędy w projekcie odpowiadam ja. Każdy element wizualizacji trzeba wymodelować, a jedno ujęcie jest przez mój komputer renderowane od 40 minut do 5 godzin, w zależności od stopnia skomplikowania projektu. Jeśli chciałeś wstawić do projektu sofę w butelkowej zieleni, a potem zmieniasz zdanie i pragniesz zobaczyć, jak będzie wyglądała w kolorze mięty, to moja praca zaczyna się od nowa. W tym czasie zużywa się prąd oraz procesor w moim komputerze, a każdy grafik potwierdzi, że render, czyli tworzenie przez program ujęcia wizualizacji, to naprawdę ciężka praca dla naszego sprzętu. To dlatego umawiam się z Tobą na maksymalnie trzy poprawki do projektu na każdym jego etapie, a kolejne objęte są dodatkową opłatą. Przyjmijmy jednak, że projekt został przez Ciebie zaakceptowany i po dokonaniu ostatecznych korekt przechodzimy do etapu trzeciego – wybieramy materiały i robimy wycenę. Wpłacasz mi ostatnią ratę za projekt. Czasami wyceny dokonują handlowcy w sklepach, w których dokonujemy zakupów, i jesteśmy od nich uzależnieni w znaczeniu czasowym. W końcu złożony projekt otrzymujesz do ostatecznej akceptacji, a ja przystępuję do zamówienia w Twoim imieniu materiałów, starając się wynegocjować jak najlepszą ofertę dla Ciebie. Potem koordynuję dostawą – do mnie dzwonią kierowcy, bo Ty pracujesz. Wpuszczamy ekipę remontową i nasze wspólne dzieło nabiera realnego kształtu. Pamiętaj, że nadal jestem pod telefonem do dyspozycji wykonawców, a jeśli interesuje Cię zlecenie mi nadzoru autorskiego, spisujemy odrębną umowę i ustalamy dodatkową stawkę za moją dyspozycyjność i odpowiedzialność za wykonanie robót. Standardowa umowa nie obejmuje też wizyt w sklepach, te także objęte są odrębnymi ustaleniami.

Mam nadzieję, że przekonałam Cię do tego, że odpowiedzialnie podchodzę do mojej pracy i staram się odciążyć Cię tak, jak jest to tylko możliwe, a zakres wykonywanych przeze mnie prac zasługuje na podane wynagrodzenie.

Zasada trzecia – nie wykonuję projektów „na wczoraj”

Uwierz mi, że około 60% zapytań o projekt dotyczy  wykonania przeze mnie usługi „na wczoraj”, bo wykonawca już puka do drzwi. Dlatego te 60% zleceń jest dla mnie straconych – po prostu odmawiam. Staram się pracować sprawnie i szybko, ale już z poprzedniego wpisu widzisz, że każdy etap pracy nad projektem rządzi się swoimi prawami i wymaga określonego czasu. Aranżacja 60-cio metrowego mieszkania, jak z przykładu powyżej, przy sprawnej komunikacji pomiędzy inwestorem a mną wymaga około 6-8 tygodni pracy nad projetektem. Jeśli planujesz zakup mieszkania i chcesz je oddać w ręce architekta wnętrz, to skontaktuj się z nim z odpowiednim wyprzedzeniem, tak abyście mogli spokojnie przejść przez wszystkie etapy tej inwestycji. Pamiętaj też, że Twoje zlecenie może nie być jedynym, które realizuję w tym momencie i że po prostu być może będziesz musiał poczekać w kolejce. Tak jak Ci wcześniej wspomniałam, staram się pracować zgodnie z zasadami etyki. Jeśli zgodzę się na pracę pod tak dużą presją czasu, to jestem pewna, że projekt będzie miał niedoróbki, na które Ty będziesz musiał przez następne lata patrzeć. Dodatkowo mogę spodziewać się nadwerężenia mojej opinii w internecie, a tego naprawdę chciałabym uniknąć.

Na koniec – przed tym Cię przestrzegam

Jeśli nie chcesz, by Twój projekt wyglądał jak przód konia z naszego obrazka, przestrzegam Cię przed zamawianiem tanich projektów (dla Warszawy taką dolną granicę ustaliłabym na 100 zł/m2, dla innych miast 80-90 zł/m2) i dodatkowo takich, w których otrzymujesz deklarację, że na pewno dostaniesz go „na wczoraj”. Na ogół taką ofertę mają studenci bez doświadczenia zawodowego, którzy rzecz jasna muszą od czegoś zacząć, ale należy ich dopilnować lub, co gorsza, samozwańczy projektanci, którzy nie ukończyli nawet kursu projektowania wnętrz, albo słabe pracownie, które z jakiegoś powodu nie mają klientów i desperacko czepiają się każdej okazji. Moja etyka zawodowa każe mi oddać inwestorowi bardzo dobry pod względem jakościowym projekt, zaopiekować się nim od początku do końca jego realizacji, a że to kosztuje… no trudno.

 

A ja zapraszam Cię na kurs projektowania wnętrz „Adept designu”, który poprowadzę odpowiedzialnie i zgodnie z moją najlepszą wiedzą. Startujemy już wkrótce. Aby się zapisać

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *